Kup prezent sobie, nie tylko chrześniakowi

kup-prezent-sobie-nie-tylko-chrzesniakowi

Lista prezentów na komunię jest długa. Rower, tablet, złoty łańcuszek, koperta, druga koperta od babci. Wszyscy wiedzą, co kupić dziecku. Lista prezentów dla chrzestnej jest pusta. A to ona od miesiąca dzwoni w sprawie sali, jedzie po ciasto i wraca do domu o dwudziestej drugiej z bolącymi stopami. Wśród dwudziestu kupionych tego dnia prezentów można spokojnie zmieścić jeden dla siebie.


To nie jest fanaberia, tylko całkiem sensowna tradycja

Kupowanie sobie drobiazgu przy okazji rodzinnych uroczystości brzmi trochę jak wymówka. W praktyce działa lepiej niż większość prezentów, które dostajemy od innych.

Powód jest prosty: nikt nie trafi z biżuterią lepiej niż Ty sama. Mąż kupi coś „ładnego", dzieci coś, co widziały w reklamie, koleżanki z pracy voucher. A rzecz, którą wybrałaś sama i z konkretnego powodu, nosi się latami.

Drugi powód jest bardziej praktyczny. Prezenty kupowane bez okazji rozmywają się w pamięci. Prezent kupiony w dniu komunii chrześniaka ma datę, twarz i wspomnienie. Za dziesięć lat spojrzysz na tę drobną rzecz i przypomni Ci się konkretny dzień, a nie „chyba kupiłam to na jakiejś wyprzedaży".


Zasada jednej zawieszki

Najprostszy sposób, żeby zamienić to w rzeczywistą tradycję zamiast jednorazowego kaprysu: bransoletka z zawieszkami i zasada, że przy każdej rodzinnej uroczystości dokładasz do niej jeden element.

Chrzciny wnuka. Komunia chrześniaka. Osiemnastka córki. Ślub. Za każdym razem jedna rzecz, nie cały komplet.

To rozwiązanie ma trzy zalety, których nie ma zwykły zakup biżuterii. Po pierwsze — mieści się w rozsądnej kwocie, bo pojedyncza srebrna zawieszka to zupełnie inny wydatek niż nowy naszyjnik. Po drugie — bransoletka rośnie razem z rodziną, więc po kilku latach masz na ręce coś, czego nie da się kupić w jednym zakupie. Po trzecie — przy stole to zawsze jest temat do rozmowy, a przy okazji świetna podpowiedź dla wszystkich, którzy co roku nie wiedzą, co Ci kupić na urodziny.


Motyw, który nie jest dosłowny

Kluczowa decyzja to wybór zawieszki. I tu warto uciec od dosłowności.

Zawieszka w kształcie kielicha albo z datą komunii wygląda dokładnie na to, czym jest — pamiątkę z uroczystości. Nosi się ją źle, bo do zwykłej bluzki w środę jest po prostu za bardzo „od święta".

Znacznie lepiej sprawdzają się motywy neutralne, którym samo nadajesz znaczenie. Srebrne charmsy z serii leśnej — sowa, jeżyk, wiewiórka, żołądź, liść klonu, borowik czy agat mchowy — czyta się po prostu jako ładną ozdobę. Nikt nie zapyta, z jakiej okazji. A Ty wiesz, że sowa to komunia chrześniaka z tamtej wiosny, a jeżyk to chrzciny w deszczu, na których wysiadł prąd.

W tej samej serii jest Drzewo Życia — jeśli szukasz czegoś, co ma wyraźniejszy wydźwięk symboliczny, ale nadal wygląda nowocześnie, to jest naturalny wybór na uroczystość rodzinną. Sprawdza się też jako prezent od rodziców dziecka dla chrzestnej, jeśli ktoś jednak pomyśli.


Ile na to wydać

Sensowna granica to kwota, przy której nie musisz się zastanawiać. Cała idea polega na tym, żeby był to drobiazg, a nie decyzja finansowa — inaczej zrobisz to raz i nigdy więcej.

Srebrna zawieszka w rozsądnej cenie, raz albo dwa razy do roku, to wydatek porównywalny z kwiatami, które kupujesz na tę samą uroczystość i które za tydzień lądują w koszu. Różnica polega na tym, że zawieszka zostaje.

Jeśli dopiero zaczynasz, potrzebujesz bazy: srebrnej bransoletki próby 925 — klasycznego łańcuszka, sztywnej bangli albo plecionego rzemienia. Potem dokładasz.


Na co uważać przy zakupie

Kilka rzeczy, które oszczędzają rozczarowania.

Próba. Srebro ma wybitą próbę 925. Jeśli sprzedawca nie podaje tej informacji, to sygnał, żeby poszukać gdzie indziej.

Nikiel. Tanie stopy potrafią podrażniać skórę, zwłaszcza przy dłuższym noszeniu. Srebro 925 i stal chirurgiczna są bezpieczniejsze.

Kompatybilność. Zanim dokupisz zawieszkę do bransoletki, którą już masz, sprawdź średnicę otworu i rodzaj zapięcia. Większość charmsów pasuje do standardowych bransoletek, ale nie wszystkie.

Wygoda. Bransoletka, którą nosisz codziennie, nie może zaczepiać się o rękawy ani obijać w klawiaturę. Wersje sztywne i plecione są pod tym względem wygodniejsze od luźnych łańcuszków.


A jeśli charmsy to nie Twoja bajka

Zasada zostaje ta sama, zmienia się tylko forma. Jedna para kolczyków rocznie. Pierścionek z kamieniem, który lubisz. Delikatna bransoletka bez zawieszek.

Ważne jest to, że kupujesz jedną rzecz, z konkretnego powodu i w konkretnym dniu — a nie trzy przypadkowe drobiazgi rozłożone w czasie, których pochodzenia po roku nie pamiętasz.


Na koniec

Rodzinne uroczystości mają to do siebie, że kręcą się wokół jednej osoby, a organizuje je zupełnie ktoś inny. To normalne i nikt tego nie zmieni.

Ale skoro i tak tego dnia kupujesz prezent, świecę, kwiaty i ciasto — dołóż do tej listy jedną pozycję dla siebie. Nie musi być droga. Musi być Twoja.

I szczerze: nikt w rodzinie nie zauważy, że masz na ręce nową zawieszkę. Ty będziesz wiedzieć.